Zespół na wesele nieopodal Warszawy robi głośne próby

zespół na wesele

Mieszkam w małej miejscowości niedaleko Warszawy. Koło mnie, jakieś sto dwieście metrów dalej, znajduje się nasza gminna szkoła i sala gimnastyczna.

Uprzykrzający się zespół na wesele

zespół na weseleDo niedawna mi to nie przeszkadzało. Dzieciaki nie są aż takie głośne jak się mówi, a poza tym tylko rano i po południu kręcą się przed szkołą, gdy do niej idą, lub z niej wracają. Sama jestem wtedy w pracy, więc i tak mnie to omija. Niestety, ostatnio nasza sala gimnastyczna zaczęła być wynajmowana. Koło Seniora nie robi hałasu, bo starsze osoby tylko tam ze sobą rozmawiają, grają w szachy i dziergają sweterki dla wnuków. Dzieciaki nawet na dodatkowych zajęciach sportowych nie robią tyle hałasu, co nasz zespół na wesele Warszawa. Rozumiem, że każdy taki zespół musi mieć gdzieś próby i uczyć się grać, ale dlaczego to musi być akurat szkoła koło mnie i dlaczego muszą to robić tak głośno?
Widać, ze sala gimnastyczna nie była przygotowana na koncerty i nie ma żadnego wyciszenia, bo wszystko słychać nawet u mnie, nie mówiąc już o osobach mieszkających jeszcze bliżej placówki oświatowej. Cover band gra nam co drugi weekend, a ja dostają szału. Planuję sobie wtedy wyjechać na zakupy, spotkanie z koleżanką, wypad do fryzjera albo gdziekolwiek na spacer, byleby tylko nie siedzieć w domu i nie słuchać tego rzępolenia. Nawet cover band nie jest taki zły, ale nie z samego rana i nie tak często.

Mam cichą nadzieję, że znajdą sobie inne miejsce na próby, albo dojdą do wniosku, że już umieją te utwory i nie muszą trenować. Zespół na wesele niech się rozwija i ma jak najwięcej zleceń, żeby odpuścił sobie te weekendowe koncerty w mojej sali gimnastycznej.