Szczotki do zamiatania ulic a praca na magazynie

szczotki do zamiatania ulic

Magazyn, którym zarządzam specjalizuje się w sprzęcie ogrodniczym. Pracuję dla jednych z większych korporacji dobrze rozpoznawalnych w Polsce, ale działalność gospodarcza, pod którą podlega magazyn, działa pod inną firmą.

Szczotki do zamiatania ulic a myszy na magazynie

szczotki do zamiatania ulicAby uniknąć konieczności odprowadzania większych podatków – ostatnio rządy europejskie preferują małe i średnie przedsiębiorstwa oferując im różna pakiety rozmaitych ulg. Moja praca nie jest skomplikowana. Muszę kontrolować moich pracowników, czy dobrze wykonują swoje obowiązki. Jednym z większych i bardziej stresujących działań ostatnio była kontrola, czy trzonki drewniane , które przysłał producent są w odpowiednim formacie – na trzonkach nie było oznaczeń, było kilka rodzajów, a terminy goniły.
W zakładzie ponadto chwilowo panuje taki nieporządek, że jakimś sposobem zalęgły się myszy i skutecznie powodują utratę skupienia na odpowiednich czynnościach wśród personelu, a nie ma czasu, żeby się tym problemem zająć. Powiem, że trzeba jak najszybciej zanim poobgryzają kije do szczotek albo też łopaty plastikowe – nie wiem czemu, ale uwielbiają pastwienie się nad rzeczami wykonanymi z plastiku oraz drewna. Wczoraj wieczorem jeden z podwładnych informował mnie o zamieszaniu związanym z tymi małymi gryzoniami – w miejscu, gdzie stoją grabie do liści te urządziły sobie legowiska i nikt z mojej drużyny nie pofatygował się żaby to uprzątnąć. Donosiciela też powinienem jakoś skarcić, bo też nic nie zrobił, ale już tego nie zrobiłem, bo opadły mi ręce. Szkoda słów. Nakazałem mu tylko samemu coś z tym problemem zrobić. Może wziąć jakieś specjalne szczotki do zamiatania ulic, które też mamy na magazynie.

Nie wiem. Niech sam się głowi. W końcu od czegoś ma głowę. No dobrze – trochę się wyżaliłem, ale jak tu trzymać nerwy na wodzy, jak ma się takich podwładnych?