Nadpobudliwy syn i narciarstwo

szkółka narciarska

Izabela kochała swojego jedynaka. Był oczkiem w jej głowie i od czasu rozwodu całym jej życiem. Niestety Teodor był bardzo kłopotliwym chłopcem. Nie był niegrzeczny ale był wyjątkowo nadpobudliwy.

Szkółka narciarska ratunkiem na nadpobudliwość dzieckaszkółka narciarska

Ciągle go gdzieś nosiło, nie potrafił w spokoju usiedzieć dłużej niż piętnaście minut. Z tego powodu miał spore kłopoty z nauką. Kiedy w piątej klasie był zagrożony z trzech przedmiotów Izabela postanowiła poszukać pomocy. Najpierw sama, później z Teodorem chodziła od poradni do poradni. W niektórych miejscach słyszała, że chłopiec jest po prostu źle wychowany. W innym gabinecie przekonywano ją, że to tylko tymczasowy kłopot i minie kiedy Teodor przestanie rosnąć. W jeszcze innym miejscu proponowano leczenie farmaceutyczne, na które Izabela nie chciała się zgodzić. Dopiero kiedy miała się już poddać trafiła do lekarza, który zrozumiał i poważnie potraktował jej problemy. Zaproponował coś nietypowego. Chłopcu potrzeba więcej ruchu niż jego rówieśnikom, niech Izabela zapisze go do szkółki pływackiej, na kurs karate, latem zaciągnie do klubu piłkarskiego a zimą wyśle na narty. Izabela uczepiła się tego pomysłu jak ostatniej deski ratunku. Właśnie zbliżały się ferie zimowe. Kiedy usłyszała, że jej były mąż wybiera się do Czarnej Góry poprosiła aby zabrał ze sobą syna. Usłyszała jednak, że Rafał jedzie tam ze swoją nową dziewczyną i Teodor był by piątym kołem od wozu. Z drugiej strony jest bardzo fajna szkółka narciarska Zieleniec, mógłby go tam zawieść i odebrać w drodze powrotnej.

 

Pomysł doktora był świetny. Teodor wyszalał się tak bardzo, że po powrocie do domu zachowywał się jak zupełnie inne dziecko. Od tego czasu Izabela organizowała cały jego wolny czas. Poskutkowało to szczęśliwym dzieciakiem, które wreszcie podciągnęło się w nauce.