Lacobel – nie tak pechowe jak lustra

lacobel

Nigdy nie lubiłam horrorów, ale ostatnio nie znoszę ich jeszcze bardziej. Nie wiem co mi przyszło do głowy, że jak jestem sama w domu to oglądanie strasznych filmów to coś, co powinnam robić. Czy aż tak mi się nudziło? Czy naprawdę nie było już innych filmów w Internecie? Ani jednej komedii romantycznej? Ja jednak miałam ochotę na jakiś film akcji, a przeczytałam, że to jest bardzo dobry film, więc postanowiłam go obejrzeć.

Lacobel to nie lustro

lacobelNie zraziło mnie nawet to, ze zbiłam tego dnia lacobel w łazience. Mieszkam w Szczecinie więc muszę być twarda. To tylko jedna płytka i to nie lustra, żeby groziło mi siedem lat nieszczęścia, ale powinno mi to dać do myślenia, na tyle, żeby nie puszczać sobie horroru na wieczór. Ja jednak nie zrażona niczym postanowiłam przygotować sobie popcorn w mikrofalówce, zaopatrzyć się w coś do picia i usiąść na kanapie oglądając film. W trakcie oglądania filmu nie wydawał mi się on taki przerażający. Zrobiłam sobie przerwę na pójście do łazienki i lustra mnie nie przeraziły, a moje odbicie było takie jak powinno. Wróciłam, przykryłam się kocem i oglądałam dalej. Później było już trochę straszniej, ale powiedziałam sobie, że to tylko film i udałam się skończyć wieczorną toaletę. Podczas kąpieli zaczęłam się bać. Gdybym miała kabiny prysznicowe to jeszcze pół biedy, ale ja miałam wannę z szeleszczącą zasłonką, przez którą wzdrygałam się za każdym razem, kiedy ją przypadkowo trąciłam. Później lustra już mi nie wydawały się aż takie przyjazne, szczególnie kiedy musiałam nachylić się nad umywalką, żeby umyć zęby, a potem podnieść głowę do góry.

Żadnego potwora za mną nie było, ale na wszelki wypadek rozejrzałam się po łazience, czy nic się nie zmieniło. Później przemykałam do pokoju, żeby jak najszybciej znaleźć się w łóżku, mimo iż pod nim mogło się coś czaić. Dla bezpieczeństwa postanowiłam zostawić sobie zapalone światło, ot tak, gdyby jakiś stwór jednak postanowił to mnie wejść.