Impreza i odblaski reklamowe

odblaski reklamowe

Zabrałem żonę na promocję naszej firmy. Otwieramy się na ludzi, więc impreza miała charakter otwarty. Kto chciał, mógł przyjść. Przychodziły matki z dziećmi, którym rozdawane były balony reklamowe, z których maluchy bardzo się cieszyły. Żonie dałem do torebki dwa kalendarze firmowe, żeby się nie zdążyły rozejść.

Odblaski reklamowe świeciły

odblaski reklamoweWszędzie świeciły odblaski reklamowe, by zapraszać ludzi na zabawę z nami. Były liczne konkursy, na których można było wygrać kubki reklamowe i inne tego typu przedmioty. Każdy miał coś dla siebie. Ludzie zbierali nawet plakaty reklamowe, wszystko im się przydawało. No i oczywiście był poczęstunek. Każdy rzucił się na jakieś przekąski, a ja postanowiłem nie być łakomy. Niestety, moja żona zrobiła to za mnie, i ustawiła się w kolejkę. Próbowałem jej delikatnie powiedzieć, że nie wypada, ale nie zrozumiała. I stała tam ze wszystkimi ludźmi w oczekiwaniu aż zanurzy swój widelczyk w kanapeczkach. Ech, ona to nie ma wyczucia. Zawsze mi narobi jakiegoś wstydu. Musiałem ją odciągnąć lekko, pod pretekstem powiedzenia czegoś ważnego. Jeszcze na mnie nakrzyczała, że przeze mnie będzie musiała znów czekać, i jej zabiorą jedzenie. Powiedziałem jej na ucho, że nie wypada tak przy wszystkich pchać się do stołu, bo reprezentuje mnie jako żona, więc nie może mi przynosić wstydu. Obraziła się na mnie, mówiąc, że przesadzam, bo przecież po to tam stoi, żeby się częstować. Z tymi babami, to zawsze jakieś problemy. Jak o jedzenie chodzi, to nie da rady jej przemówić do rozsądku. Bałem się, co znowu wymyśli za jakiś czas, bo wypiła trochę wina. Podchodziła do ludzi, i prowadziła jakieś ożywione rozmowy. Nie uznałem tego za coś złego, więc trochę się uspokoiłem.

Natomiast później wskoczyła na jakieś krzesełko, i stwierdziła, że czas pobawić się w karaoke, i pytała, kto ma ochotę. Złapałem się za głowę. Teraz to szef na pewno mnie zwolni. Jednak o dziwo, jak wróciliśmy pochwalił mnie, że moja żona każdemu się spodobała, ludzie stwierdzili, że jesteśmy fajni, bo nie tacy sztywni i będą nas odwiedzać, no proszę.